• Wpisów:214
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 02:14
  • Licznik odwiedzin:18 420 / 664 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


You don't have to feel
Like a waste of space
You're original
Cannot be replaced
 

 


Myślę tylko, że ostatecznie lepiej być sangwinikiem, człowiekiem działania – jeśli już się bawić, to tak, żeby lustra trzaskały. - Nabokov "Maszeńka"


Oczywiście nikt nie ma na mój temat tylu danych, co ja sam. Ale kiedy mówię o sobie, wszelkiego rodzaju inne czynniki - wartości, wzorce, moje własne ograniczenia jako obserwatora - sprawiają, że jako narrator wybieram i eliminuję fakty mnie dotyczące, czyli narrację. Zawsze mnie męczy myśl, że nie maluję zbyt obiektywnego obrazu samego siebie.. Większość ludzi nie zawraca sobie głowy takimi problemami. Jeśli dać im szansę, ludzie są zaskakująco szczerzy, opowiadając o sobie. "Jestem uczciwy i wręcz absurdalnie otwarty" - mówią, albo: "Jestem wyjątkowo wrażliwy i trudno mi się odnaleźć w świecie". Albo: "Doskonale wyczuwam prawdziwe emocje innych". Lecz aż nadto często spotykam ludzi, którzy twierdząc, że są podatni na zranienie, bez żadnego wyraźnego powodu ranią innych. Samozwańczo uczciwi i otwarci ludzie, nie uświadamiając sobie tego, co robią, beztrosko korzystają z wygodnych wymówek, by dostać to, czego chcą. A ci, którzy "doskonale wyczuwają prawdziwe emocje innych", dają się omamić najbardziej oczywistym pochlebstwom. To wystarczy, bym zadał sobie pytanie: Do jakiego stopnia znamy samych siebie? — Haruki Murakami


Nie zawaham się złamać wszelkich reguł, rozgromić dumę czy zniszczyć każdy kamień. W tej walce unieszkodliwię wszelkie "ale", znokautuje jakikolwiek zły powód. Zmiażdżę smoka czy wyburzę wiatraki. Zwyciężę nad słabościami, powalę na łopatki uprzedzenia i przebiegnę cały świat. W walce o Ciebie wygram ze wszystkim, ale jeśli mam walczyć z Tobą to wygrałeś walkowerem. — N. Belcik

 

 
  • awatar Gość: Jestes szatanem i diabłem, jesli uwazasz, że robiłam to dla JAKIEJKOLWIEK swojej przyjemności. Z mojej perspektywy to było jedno nie kończące sie gówno, śmierdzące i nie do zniesienia - to było ratowanie Ciebie topiącego się w SZAMBIE. Poświęcanie wszystkiego, co miłe, przyjemne i wygodne - dla ratowania Ciebie i Twoich kompanów - nie, nie myśl że TYLKO Ciebie, bo to byłoby grubą przesadą. A więc poświęcanie wszystkiego dla Ciebie i Twojej żony, kumpli i kompanów. ZERO KOMA ZERO PRZYJEMNOŚCI PO MOJEJ STRONIE KIEDYKOLWIEK! - tylko wieczna walka z wężami i żmijami - jadowitymi, śmiertelnymi, dusicielami. Nie, dziękuję, gównem się nie poczęstuje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 




Częstujemy ludzi wokół powierzchownością i spłyconą, zunifikowaną manierą. To, co w nas najbardziej delikatne i podatne na uszkodzenia chowamy jak najgłębiej, często udając, że tego w ogóle nie ma.




Relacje często przypominają wojnę. Wystarczy spojrzeć na nie pod odpowiednim kątem. Dostrzec strategie i plany. Kopie kruszone na twardych pancerzach. Podstępne zagrywki sprawiające, że druga strona angażuje więcej emocji. Próby przejścia pod radarem i te furkoczące, rozrywające wszystko na strzępy odłamki.